Wiesz... Chyba niepotrzebnie mi to mówiłeś, niepotrzebnie tak wcześnie. Zostało pół roku, a ty sam tylko rozważasz propozycję wjazdu do tych Niemiec. Jednak mimo tego, że to wszystko takie niepewne, odległe i (mam nadzieję) mało prawdopodobne, to pojawiło się światełko zwątpienia.
Zrobisz to? Naprawdę wyjedziesz do tej pracy? Dwa miesiące - wytrzymam?
Chciałeś znać moje zdanie i choć twardo powiedziałam "nie", to dobrze wiesz, że nie będę Ciebie zatrzymywać.
W nocy leżałam na łóżku i wpatrzona w sufit myślałam, jak bym miała żyć.
Niepotrzebnie, wiem. Znów szukam punktu zaczepiania, żeby móc się zasmucić. I trochę się udało.
Nawet nie wiadomo, czy po drodze coś się nie popsuje miedzy nami, ale zakładając, że będzie tak, jak dotychczas, że z każdym dniem, z każdym spotkaniem kocham Ciebie coraz bardziej, to utrata tej bliskości na dwa miesiące spowoduje, że umrę z tęsknoty. Cholera jasna! Tydzień nie mogę wytrzymać bez Twojej osoby, a co dopiero osiem!
Niepotrzebnie to robię. To przecież i tak tylko domysły. Zostaniesz, prawda?
"Nigdy nie wiedziałam, że jestem w stanie pokochać kogoś tak mocno, że bez niego nie będę potrafiła odnaleźć sensu życia. Nigdy tego nie chciałam, broniłam się rękami i nogami, ale to wszystko na marne. Pewnego dnia pojawiłeś się w moim życiu, a od tamtej pory bywałeś już tylko częściej i częściej, a ja wraz z tym wszystkim stawałam się słabsza, bo poświęcałam dla ciebie wszystko, a świadomość, że pewnego dnia cię stracę, zabijała mnie od środka"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz