sobota, 23 lutego 2013

       Należę do osób, które boją się przyszłości, a właściwie to starości. Nienawidzę dnia urodzin, nienawidzę myśli, że beztroska młodość zaraz minie! Jednak wczoraj zamarzyło mi się coś, co przeczy wszystkim moim lękom. Zapragnęłam, by czas przeskoczył szybko o trzy, może nawet cztery lata.
         Leżąc u boku Ukochanego, wtulona w Jego ciepłe ciało i słuchając serca bijącego w równym rytmie, wyznałam szeptem, że chciałabym tak zawsze. Wszystkie moje marzenia zostały zastąpione jednym: zamieszkać razem. Dzielić łóżko tylko z Nim, móc budzić Go pocałunkiem, robić mu śniadanie do pracy wiedząc, że za osiem godzin wróci, obejmie mnie w mocnym uścisku i pocałuje, by wieczorem znów przytulić się do Niego i zasnąć spokojnym snem. Patryk uśmiechnął się uroczo, pogłaskał mnie po policzku i równie cicho odpowiedział jeszcze trochę skarbie...
         Wydaje mi się, że to chyba nie jest normalne, gdy mając prawie siedemnaście lat nachodzą mnie takie myśli. Być może to wszystko napędza też fakt, że on sam jest starszy ode mnie o cztery lata... Ale czuję, że trafiłam na osobę z którą naprawdę mogłabym spędzić resztę swojego życia. Jest dla mnie idealny i to przy nim czuję się bezpieczna - a tego właśnie mi najbardziej brakowało zanim Go poznałam... 


Otwieram oczy, budzisz mnie pocałunkiem,
jesteś obok, studzisz stres - to nietrudne.
Twój oddech na moich ciężkich skroniach,
koisz bojaźń, mój świat to paranoja.

czwartek, 21 lutego 2013

                 Wczoraj i dziś nie poszłam do szkoły. Tak po prostu - nie chciało mi się. Niby nie czuję jakiegoś wielkiego smutku, nie mam nawet powodów do niego, ale... Znowu zaczęłam bać się kontaktu z ludźmi.
         Tak, przebywanie w towarzystwie powoli mnie przerasta. Zapominam, że nie jestem małą dziewczynką dla której świat jest dobroduszny, zawsze piękny. Nie. Ludzie to fałszywe suki, które uwielbiają ranić i niszczyć.
Czuję się inna... Jakbym była jakimś elfem wśród otaczających mnie człowieczych istot. Czy tylko ja zawsze próbuję znaleźć w każdym namiastkę dobroci? Czy tylko ja nie widzę problemu w niektórych sytuacjach i tak samo staram się ich nie stwarzać? 

poniedziałek, 18 lutego 2013

         No to mamy poniedziałek. Lubię ten dzień ze względu na pięć, całkiem luźnych lekcji. Najgorsze jednak jest popołudnie, które przytłacza mnie uczeniem się przed okropnym wtorkiem. No, ale w dzisiejszej notce skupię się jeszcze na minionym tygodniu. Bo choć sobota była dość przytłaczająca (macham tu do mojej siostry, która pogorszyła mój stan psychiczny, jak gdyby problemy z żołądkiem mi nie wystarczyły). 

    Kartkując swój umysł chyba najlepiej zatrzymać się na Walentynkach. Ah! Agatka zakochana to ćwierkała w ten dzień jak ptaszek z radości! No bez przesady... No ale świętowałam, a co! Po prezent dla chłopaka pojechałam w środę wieczorem do galerii z siostrą z brudną od popiołu głową. Wiedziałam czego chcę, więc zakupy były błyskawiczne. A kupiłam bokserki i portfel. Kurde, sama bym mogła nosić takie gacie! ;P
      A mój książę przyjechał do mnie z wielką, słodką poduszką i w sumie razem spędziliśmy bardzo miło kilka godzinek. Nie powiem, trochę się nadenerwowałam - moje kochane siostrzenice potrafią być naprawdę upierdliwe! No ale nie ma co narzekać. ;) 

      Z kolei w piątek z moją kochaną Moniką wybrałyśmy się na koncert m.on. Rafiego i Koniego do Manhatanu. Cóż, mało miejsca, dużo ludzi, ale atmosfera wspaniała! Stanęłyśmy w przodzie i z radością zaczęłyśmy tańczyć. Nie powiem, ale chyba się trochę wyróżniałyśmy wśród kiwających się w rytm ludzi. Ale było bosko i cieszę się, że jednak zdecydowałam się wydać te dziesięć złotych na bilet. 

       Po męczącej sobocie  o której nie zamierzam pisać, przyszła nudna niedziela. Tak nudna, że aż zrobiłam zadania domowe na wtorek już. Jedak kolega zatroszczył się o to bym w końcu wyszła z domu. Posiedziałam z nim i jego kumplem w aucie, posłuchałam nutek z imprezy, wypiłam piwo, pośmiałam się i w ogóle wrzuciłam na luz, co było mi bardzo potrzebne...    

    Ah, rozpisałam się. Czas wypić jeszcze jedną kawkę i skupić się trochę na polskim, bo coś nauczyciel nie w sosie był... 
  

sobota, 16 lutego 2013

        Najgorsza jest świadomość, gdy nie możesz powiedzieć prawdy osobie, której chce się pomóc, sprawić, żeby wiedziała, że może Tobie ufać, na Ciebie liczyć. Tak bardzo dzisiaj miałam ochotę powiedzieć siostrze "ogarnij się, robisz źle" ale język mi drętwiał na myśl o tym, że wybuchnie złością, gdy wyjdę popłacze się a moje intencje źle odbierze. 
      Czasem się zastanawiam, jak ona mając tyle lat może być tak... nieodpowiedzialna i samolubna.

Nie mam siły tego wszystkiego komentować. Chyba chciałam tylko tyle dzisiaj napisać. 

wtorek, 12 lutego 2013

            Cóż, dostałam to, co chciałam. A może lepiej powinnam to określić - dostałam tego, kogo chciałam.

           Uwielbiam te chwile, kiedy stajesz się tak czuły, gdy jesteś blisko i delikatnie dotykasz. Namiętnie mnie całujesz i szepczesz, że kochasz. Rozpalasz moje wszystkie zmysły, sprawiasz, iż czuję się - jak nigdy dotąd - prawdziwą kobietą, która ma schronienie w Twych ramionach i jestem tego w pełni świadoma.

            Kocham Cię. Powtarzam to każdego dnia, bo są to słowa, które wyrażają prawdziwe uczucie, niemające w sobie ani krzty zwątpienia. Zwariowałam. Tak, zwariowałam z miłości i może to nie jest zdrowe, ale jestem szczęśliwa. Nigdy tak wspaniale się nie czułam, jak w ciągu tych ostatnich trzech miesięcy.



poniedziałek, 11 lutego 2013


Podaję Ci rękę, ty mówisz że mało 
Podaję Ci usta, ty prosisz o więcej 
Oddaję Ci serce, oddaję Ci ciało 
Ty czekasz i mówisz, to mało, to mało 

Masz oczy marzące, i styl bycia luźny 
Na pozór łagodny, okrutny jesteś i próżny 
Kiedy zechcesz jestem, gdy zechcesz odchodzę 
Czego pragniesz jeszcze, bym mogła z Tobą być 

Tak mało zostawiłam, sobie do obrony 
Ty nienasycony, wciąż nienasycony 
Oddałam Ci serce, oddałam Ci ciało 
Odchodzisz i mówisz, mało...



czwartek, 7 lutego 2013

      Ostatnie dni to chwile pełne rozkoszy - i wcale nie chodzi mi o pączki, które tak bardzo uprzyjemniają dzisiejszy dzień. Co prawda, choć różnie bywa, nadal utrzymuję, że nie jem słodyczy, ale jednego wypadało zjeść, na szczęście. Jednak wracają do spraw, które miałam dziś opisać.
      We wtorek były moje imieniny. Niektórzy takowego święta właściwie nie obchodzą, jednak posiadając brata o imieniu Mikołaj, o którego imieninach wszyscy pamiętają, jestem uczulona na to, by 5luty był równie fajnym dniem dla mnie, jak dla niego 6grudnia. O dziwo, po powrocie ze szkoły rodziców olśniło i wielce nie musiałam upominać się o życzenia. Jednak najmilszym prezentem był przyjazd Patryka z wielką różą. Nigdy nie dostałam ładniejszej! Spędził u mnie dwie godzinki, podczas których moje kochane siostrzenice przezwyciężyły wstyd i starsza jest nim jeszcze bardziej zafascynowana! Aż robię się zazdrosna. 

       Z kolei dzisiaj bardzo rozbawił mnie pobyt w szkole! Aż dziwne, no nie? Moja szkoła jest zwariowana! Na prawdę cieszę się, że mam do niej zaszczyt chodzić! Mieć dwie pierwsze lekcje, trzecią poświęcić na przebieranie, by potem przez kilka godzin paradować (zarówno dziewczyny jak i chłopcy!) w zielonych rajstopach (ew.spodniach), białych koszulach, brązowych kamizelkach i zielonych czapkach, to fajna sprawa! Moja klasa wylosowała Robin Hood'a, dlatego też zatańczyliśmy układ z "Faceci w rajtuzach", "uratowaliśmy księżniczkę", a potem w innych konkurencjach m.im. tańczono w parach, robiono maskę, czy też na czas zjadano pączka oblanego sosem czekoladowym, nie używając przy tym rąk. Oczywiście - byliśmy najlepsi. Fajny widok był również, kiedy nauczyciele wyszli przebrani za Alibabe i czterdziestu rozbójników! Widok pani dyrektor (przed którą drżą nawet jej pracownicy!) w przebraniu araba sprawił, że   popłakaliśmy się niemalże ze śmiechu!
     

      Juto z kolei wybieram się na próbę flashmob'a, którego z innymi uczniami będziemy przedstawiać na rynku w okolicach maja. Jestem ciekawa, co jutro będzie. Poprzednio przez ponad godzinę tańczyliśmy jedną część całego układu - Gangam Style. Z przerażeniem patrzyłam na niektóre łamagi... No ale trzeba być dobre myśli! ;) 


poniedziałek, 4 lutego 2013

Niedawno podczas wygłupów z moimi kochanymi siostrzenicami, z ust sześcioletniej Julki padło pytanie, które wywołało na mojej twarzy wielki uśmiech, a zarazem uświadomiło, jak bardzo jestem zakochana. Blondyneczka zawiesiła mi się na szyi i zapytała: Agatka, a ty z Patrykiem będziesz już na zawsze? 

- I co jej odpowiedziałaś?
- Że bardzo bym tego chciała.
- To powiem ci, że zrobię wszystko, żeby tak było, bo nie mam zamiaru tego zmieniać.

Nie można mówić o wielkiej miłości na zawsze, kiedy związek istnieje niecałe trzy miesiące, jednak to wszystko jest takie piękne, a ja jestem tak szczęśliwa, że pragnę tylko i wyłącznie, by to wszystko trwało jak najdłużej. Kocham z całych sił i czuję się obdarzana równie gorącym uczuciem. 


Zostań przy mnie, zostań na zawsze 
To Twoim imieniem nazwałem każdą gwiazdę 
Zostań proszę i nie zostaw mnie nigdy
Obiecuje skarbie nie wyrządzić żadnej krzywdy.

sobota, 2 lutego 2013

Tak bardzo pragnę Twojej bliskości, więc bądź dziś przy mnie.
Dotknij mnie proszę delikatnie, a wierzchem swej dłoni przejedź po moim policzku
i szepnij, że mnie kochasz.
Kochasz jak jeszcze nigdy nie kochałeś i że pragniesz mnie z całego serca.
Pocałuj mnie. Namiętnie, bez wstydu. Niech świat się nie liczy, tylko my. 
Mocno obejmij i nie pozwól, by cokolwiek nas rozdzieliło.
Proszę, bądź zawsze przy mnie.