piątek, 25 stycznia 2013

     Znów uszykowałam sobie kubek kawy (to już chyba trzeci dzisiaj), by móc zasiąść przed komputerem na chwilę i stwierdzić, że życie wcale nie jest takie złe. Swoją drogą patrząc na puste już puszki po kawie, to chyba powinnam zmienić ksywkę na jakąś typu kawoholiczka, czy coś. No ale wracając do gadki about my life... 
     Po tym jak wczoraj wylałam z siebie to wszystko i w ogóle po przemyśleniu kilku spraw, stwierdziłam, iż nie można się zadręczać. Tak, humor zdecydowanie mi wraca. Tak samo jak chęci do życia. Nie można mieć wszystkiego naraz i jakoś to do mnie dociera.
     Zauważyliście jak ładnie jest na dworze? Pełno śniegu, słoneczko, ciepło... Z moimi siostrzenicami zaliczyłam już zabawę na białym puchu. Teraz tylko czekam, aż będę mogła wyjść z domu. Trzeba kupić kartkę urodzinową dla Betka, no i rajstopy. ;) Ponadto, tak jak wspomniałam wcześniej - skończyła się kawka i trzeba coś na to poradzić!
     Ps. Mama kupiła pełno słodkości, ale ja na to nawet nie patrzę, jakoś mnie już nawet to nie kusi. I dobrze.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz