piątek, 18 stycznia 2013

          Od zawsze moim marzeniem był tatuaż. Decyzję o jego wykonaniu przekładam od wakacji. Ciągle myślę, że przed tym dam radę schudnąć, żeby ładniej wyglądało. Jednak coraz bardziej jestem pewna, iż powinnam zrobić tatuaż w najbliższym czasie. I nie chodzi tu o szpan, tylko o zrobienie czegoś dla siebie, spełnienie marzenia, dowartościowanie się i uświadomieniu sobie, że jeśli chcę to potrafię.
Tatuaż pragnę mieć na żebrach po lewej stronie, będzie on taką moją małą, słodką tajemnicą, o której będą wiedzieć osoby najbliższe - myślę, że samo to potwierdza, że nie robię tego dla lansu. Mały, skromny napis Fortes Fortuna Adiuvat, co znaczy Śmiałym szczęście sprzyja,  - już jakieś pół roku noszę się z przekonaniem, że to właśnie jest idealne zdanie, które zasługuje by gościć na mym ciele. 
Uzbierać sto pięćdziesiąt złotych, lub dogadać się z rodzicami dokładnie i wykonać. Taki jest cel. Życzcie mi powodzenia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz